Wywiad z Michaelem Jacksonem Ebony/Jet 1987 napisy PL part 1/2. MIchaelJacksonTEOK. 338 subscribers. Subscribe. 407. Share. Save. 27K views 13 years ago. Wywiad z 1987. napisy pochodzą z Wywiad z michaelem jacksonem i lisą marie - prime time 1995 napisy pl - part 5.mp4. Sort by popularity. FLAC MP3 MP4 OGG. Is Freddy Gone Trouble Starting Prime Time wywiady z udziałem Michaela • pliki użytkownika Michael..Jackson przechowywane w serwisie Chomikuj.pl • Michael Jackson talks to Oprah (1993).rtf, 60 minutes with Ed Bradley (2003).rtf Historia pewnego wywiadu z Michaelem Jordanem :)Zapraszam do obejrzenia odcinka!Zostaw coś po sobie :)#motywacja #shorts #short #basketball #koszykówka #kosz Video: Kdo je ten chlap, co sedí za michaelem. Jacksonem v kině? Obsah: Kdo je hlas na konci Thrilleru? Kdo byl ve videu Thriller? Kdo je to režisér videa Michaela Jacksona? mulutmu adalah harimaumu makna dan pihak tertuju. 28 stycznia swoją amerykańską premierę będzie dokument zatytułowany "Janet". Produkcja opowiada o karierze i dorastaniu piosenkarki w cieniu sławnego brata, Michaela Janet Jackson ujawniła w dokumencie, że starszy brat niejednokrotnie śmiał się z jej wyglądu, gdy byli mali "Król popu" miał używać wobec najmłodszej siostry takich określeń jak: "świnia" i "koń" Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Od śmierci Michaela Jacksona minęło już ponad 10 lat, jednak ciągle w mediach pojawiają się nowe wątki dotyczące życia prywatnego gwiazdora. Autor hitu "Thriller" przeszedł do legendy światowej muzyki i ciągle uznawany jest za jednego z największych muzycznych geniuszy, jednak na jego wizerunku sukcesywnie pojawiają się coraz większe rysy. Kolejna z nich może powstać po emisji dwuczęściowego dokumentu na temat Janet Jackson. Produkcja skupia się bowiem nie tylko na historii życia 55-letniej piosenkarki, ale także z bliska przygląda się relacjom, jakie miała Janet ze sławnym bratem. Artystka w dokumencie o sobie powraca do sekretów z jej dzieciństwa, które za sprawą Michaela Jacksona, było chwilami traumatyczne. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Szokujące słowa Janet Jackson o Michaelu Jacksonie Czterogodzinny dokument zatytułowany "Janet" będzie miał swoją premierę 28 stycznia, jednak już teraz do mediów przedostały się fragmenty produkcji. W obrazie, który kręcono przez pięć lat, pojawiły się archiwalne materiały z jej dzieciństwa, a także domowe nagrania z czasu, gdy Janet została matką. Najbardziej szokujące fragmenty dotyczą tego, jak "król popu" obrażał i poniżał swoimi uwagami młodszą siostrę: "Były czasy, kiedy Mike mi dokuczał i mnie przezywał - nazywał mnie świnią, koniem, dzi*ką, wieprzem czy krową. On się z tego śmiał i ja też, ale w głębi czułam się zraniona. Kiedy ktoś mówi, że jesteś za duża, ma to na ciebie wpływ" – opowiadała piosenkarka. Janet Jackson była poniżana przez brata Aktorka i piosenkarka, wspomina ponadto, że jej brat mocno oddalił się od rodziny, kiedy jego kariera nabrała tempa: "Michael nagrywał nocami, ja dniami. Jego wytwórnia zamykała jego plan, więc nie mogłam zobaczyć, co się dzieje. Nie chcieli mnie wpuścić. Czułam, że ich celem było stworzenie między nami rywalizacji. Bolało mnie to, bo chciałam walczyć po jego stronie, a nie przeciwko niemu" – dodała. Zarzuty o molestowanie Siostra Michaela Jacksona wróciła też do czasów, kiedy pojawiały się pierwsze oskarżenia o molestowanie seksualne wobec piosenkarza. Jak przekonuje, z tego powodu straciła lukratywny kontrakt sponsorski: Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie! Naukowcy z Indii postanowili sprawdzić, jak Michael Jackson wykonał pamiętny układ choreograficzny z klipie "Smooth Criminal" Chociaż Michael Jackson był doskonale rozciągnięty, nawet on nie był w stanie wykonać takiego manewru bez pomocy Jego zespół wymyślił specjalny but, który przyczepiał tancerza do podłoża Badacze odradzają więc powtarzanie manewru bez właściwego przygotowania Muzyczne osiągnięcia Michaela Jacksona są imponujące. Do dziś jest najbardziej uhonorowywanym artystą w historii; pierwszym, który wygrał osiem nagród Grammy w ciągu jednego wieczora; pierwszym, który sprzedał ponad milion cyfrowych utworów w jeden tydzień. Jego wpływ na taniec jest równie znaczący. Fani na całym świecie próbują naśladować "księżycowy chód" czy pamiętny ruch z piosenki "Smooth Criminal", kiedy Jackson przechyla się pod kątem 45 stopni, po czym prostuje się, cały czas trzymając stopy płasko na podłożu. – Fizycznie to nie jest możliwe – tłumaczy w rozmowie z CNN neurochirurg Nishant Yagnick z Podyplomowego Instytutu Edukacji Medycznej i Badań w Chandigarh w Indiach. – On oszukiwał grawitację – dodaje. – Możemy pochylić się maksymalnie 25-30 stopni. Potem upadniemy na twarz – wyjaśnia jego kolega dr Manjul Tripathi. – Próbowałem to zrobić i upadłem – mówi. Naukowcy wraz z Sandeepem Mohindrą postanowili sprawdzić, jak Michael Jackson tego dokonał. Efektem badania jest artykuł "W jaki sposób Michael Jackson rzucił wyzwanie naszemu rozumieniu biomechaniki kręgosłupa?", który panowie opublikowali w czasopiśmie naukowym "Journal of Neurosurgery". Co ustalili naukowcy? Kiedy człowiek pochyla się do przodu z wyprostowanymi plecami, mięśnie kręgosłupa, które biegną równolegle do naszych kręgów, "działają jak kable" i podtrzymują ciało. W momencie, kiedy środek ciężkości przesuwa się na kostki nóg, siła odpowiedzialna za podtrzymanie ciała przenosi się na łydkę i ścięgno Achillesa, które nie są do tego przeznaczone. – To pozwala na bardzo ograniczony stopień wychylenia się do przodu i zachowanie równowagi, chyba że jesteś Michaelem Jacksonem – wyjaśniają naukowcy. Chociaż Michael Jackson był doskonale rozciągnięty, nawet on nie był w stanie wykonać takiego manewru bez pomocy. Wtedy jego zespół wymyślił specjalny but. Opatentowane 26 października 1993 roku buty posiadały w obcasach specjalny zaczep, który przyczepiał tancerza do podłoża. Zaczep uruchamiany był za pomocą przesunięcia stopy tancerza w bucie do przodu. Ale to nie wszystko… – Normalni ludzie, nawet z butami, prawdopodobnie nie mogliby tego zrobić. Potrzeba dużej ilości ćwiczeń, aby rozwinąć odpowiednie mięśnie tułowia i brzucha, aby uzyskać taką siłę, by tego dokonać – przekonuje Yagnick. Kiedy Michael Jackson po raz pierwszy zademonstrował swój popisowy numer, fani nie mieli więc pojęcia, że sekret tkwi nie tylko w odpowiednim treningu, ale i w butach. Naukowcy odradzają więc powtarzanie manewru bez właściwego przygotowania. Przekonują, że grozi to poważnymi urazami. Janet Jackson przez długi czas żyła w strachu. Z czasem zaczęły pojawiać się porażki zarówno zawodowe jak i miłosne. Jako dziecko była ofiarą swojego ojca despoty, a gdy dorosła trafiła na nieodpowiednich partnerów. Jej relacja ze swoim bratem Michaelem Jacksonem również nie wyglądała kolorowo. Artystka zaczęła osiągać coraz więcej sukcesów, aż do słynnego występu na Super Bowl. Podczas występu z Justinem Timberlakiem doszło do niefortunnego wypadku, który spowodował, że kariera piosenkarki legła w gruzach. Media, które nie miały litości, zaczęły powoli cenzurować artystkę. Jakie było naprawdę życie Janet Jackson? W dniu jej urodzin przypomnijmy jak wyglądała historia Janet Jackson, która całe życie spędziła w cieniu własnego brata. Legenda kina i oscarowy rekordzista. Jack Nicholson obchodzi dziś urodziny! Janet Jackson: dzieciństwo pełne strachu Janet Jackson przyszła na świat 16 maja 1966 roku. Karierę muzyczną rozpoczęła już w wieku 7 lat występując w rodzinnej grupie The Jacksons 5. W wieku 16 lat podpisała swój pierwszy kontrakt na nagranie solowej płyty z wytwórnią A&M. Od wydania debiutanckiego albumu artystki w tym roku mija 40. lat. Z tej okazji stworzono dokument o życiu zawodowym, jak i prywatnym piosenkarki, które nie zawsze było usłane różami. W filmie zatytułowanym Janet, którego emisja odbyła się na kanale Lifetime, gwiazda estrady ujawnia mroczne kulisy swojego dzieciństwa, skomplikowanej relacji ze słynnym bratem, zawrotnej kariery i nieudanego życia miłosnego. Dzieciństwo Janet Jackson było pełne strachu i nadużyć. Wszystkiego winnym był despotyczny ojciec Joe Jackson, który wprowadzał w domu żelazny zasady. Dla dzieci był bardzo surowy i twardy. Janet przyznała, że rzadko mówił jej, że ją kocha. Nie lubił natomiast kiedy płakała, i nalegał, by nazywała go Józefem zamiast tatą. Joe do tego stopnia poczuł władzę we własnym domu, że notorycznie stosował wobec dzieci kary cielesne, o czym boleśnie przekonała się Janet. Ojciec uderzył córkę, gdy ta wychodziła z wanny. Miała wtedy niespełna 8 lat. „Nie pamiętam, co zrobiłam. Nie pamiętam, czy naprawdę na to zasłużyłam”, wspominała. Jego metody wychowawcze były dalekie od poprawnych. „Kiedy dorastałam, moje doświadczenia z ojcem nie były takie, jakie chciałam. Nigdy nie było wiadomo jaki miał nastrój - czy był w humorze do zabawy. Ale nawet jego sposób na zabawę nie był wesoły. Ojciec budził nas podpalając zapałki, które wkładał między nasze palce u stóp”, zdradziła. Wokalistka otwarcie przyznała, że zamiast korzystać z uroków dzieciństwa musieli z rodzeństwem ciężko pracować. „Nie mieliśmy normalnego dzieciństwa. Moi znajomi chodzili na gimnastykę, też tego chciałam, jednak musieliśmy pracować”. Dziewczynie marzyły się też studia prawnicze, jednak ojciec od początku miał ściśle określony plan, co do jej przyszłości. Podobnie jak pozostali bracia i siostry miała występować na estradzie. „Chciałam iść na studia, zajmować się prawem gospodarczym, ale Joe powiedział, że nie ma na to szans. Jacy rodzice nie chcą, aby ich dziecko poszło na studia? On zadecydował, że będę śpiewała”, opowiadała gwiazda. Gdy w końcu Janet pogodziła się z myślą o karierze piosenkarki, dochodziło między nią a ojcem do licznych sporów co do przyszłej kariery muzycznej. Wizja Janet na temat tego, co chciała robić zasadniczo różniła się od tego, w czym widział ją ojciec. „Chciałam własnej tożsamości, ale w tamtym czasie mój ojciec decydował o moim życiu i karierze”, zdradziła. Wokalistka po latach ujawniła, że jej pierwsza płyta pt. Janet Jackson to dzieło jej ojca i wytwórni muzycznej. Ona jako wokalistka nie miała żadnego wpływu na to, jak będzie wyglądał jej debiutancki album. „To w zasadzie ich album i rodzaj muzyki, w który chcieli mnie wmanewrować. Nie napisałam żadnego fragmentu tamtej płyty. Miałam tylko pojawiać się w studiu i robić to, co mi każą”, przyznała. W pewnym momencie Janet postawiła się despotycznemu ojcu i sama zaczęła kontrolować swoją twórczość. Pierwszym albumem wydanym bez nadzoru ojca była płyta Control, z 1986 roku. Zerwanie współpracy z Joe wyszło wokalistce na dobre, ponieważ jej autorski krążek okazał się ogromnym międzynarodowym sukcesem. „Wiedziałam, że muszę przejąć kontrolę nad własnym życiem”, podkreśliła. Mimo wielu krzywd, jakie Janet doznawała w dzieciństwie, jej starsi bracia i siostry uważali, że i tak była traktowana łagodnie przez ojca, w porównaniu z tym co potrafił Joe wyrządzić pozostałym dzieciom. W najnowszym dokumencie, Janet mimo ogromu bólu i cierpienia, jakie doświadczyła ze strony ojca zdecydowała się w stanąć w obronie dobrego imienia rodziców. „Dyscyplina bez miłości to tyrania, a oni nie byli tyranami. Kochali nas i chcieli dla nas jak najlepiej”, tłumaczyła. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Od przyjaźni do miłości aż po grób. Jerzy i Georgeta Trela byli nierozłączni Fot. Courtesy Everett Collection/East News Na dole: Janet Jackson, pośrodku od lewej strony: Randy Jackson, LaToya Jackson, Rebie Jackson, na górze od lewej strony: Jackie Jackson, Michael Jackson, Tito Jackson, Marlon Jackson, 1976-1977 Fot. Splash News/EAST NEWS Joe Jackson, rok Trzy nieudane małżeństwa Janet Jackson Trudne dzieciństwo i skomplikowane relacje z ojcem miały wpływ na dalsze losy Janet, która nie potrafiła ułożyć sobie życia uczuciowego. Trzykrotnie wychodziła za mąż i za każdym razem mężczyźni boleśnie ją ranili. Do pierwszego ślubu miało dojść, gdy Janet miała zaledwie 18 lat. Według magazynu People, latem 1984 roku młodziutka wokalistka uciekła z Jamesem DeBarge z popularnej grupy R&B DeBarge, nie dając znaku życia. Rodzina Jacksonów była zaniepokojona, podobnie jak John McClain, dyrektor wykonawczy w wytwórni A&M Records, do której należała Janet. „Próbowałem ją przekonać, że jest idolką nastolatków i ludzie nie zaakceptują jej zamążpójścia”. Słowa McClain poskutkowały. Po ośmiu miesiącach piosenkarka postąpiła zgodnie z sugestią McClaina i unieważniła małżeństwo. Małżeństwo z Jamesem od początku było skazane na niepowodzenie. Już podczas nocy poślubnej mąż nadwyrężył zaufanie żony. „Kiedy się pobraliśmy i wróciliśmy do hotelu, zakomunikował mi, że musi wyjść. Siedziałam sama w pokoju hotelowym w Grand Rapids w stanie Michigan, mając tylko 18 lat. Trwało to trzy godziny”, wspomniała artystka. Okazuje się, że głównym powodem rozpadu małżeństwa było uzależnienie Jamesa DeBarge od narkotyków. „Nie wiem, może to ta osoba we mnie chce podświadomie pomagać ludziom. Jeśli chodzi o relacje, jakoś pociągają mnie ludzie, którzy zażywają narkotyki”, przyznała w filmie dokumentalnym Janet. Po krótkim małżeństwie z Jamesem DeBarge, Janet Jackson w marcu 1991 roku wyszła za mąż za współpracownika Rene Elizondo. Co ciekawe, prawda o małżeństwie Janet wyszła na jaw, dopiero gdy Elizondo złożył wniosek o rozwód w czerwcu 2000 roku. Dotąd tylko najbliżsi wiedzieli o statusie małżeńskim gwiazdy estrady. Jackson i Elizondo pracowali razem przy różnych projektach od połowy lat 80. Mężczyzna był współautorem 37 piosenek Jackson, wyreżyserował jej teledyski do singli Again i That's the Way Love Goes oraz zagrał niewielką rolę w filmie żony Poetic Justice. Niestety mimo półtorarocznej separacji małżeństwa nie udało się uratować. Jako przyczynę rozwodu podano różnice nie do pogodzenia. Małżonkowie jednak nie rozstali się w pokojowej atmosferze. W grudniu 2000 roku Elizondo pozwał byłą żonę o miliony, twierdząc, że Jackson nie wywiązała się z umowy o podziale majątku uzyskanego podczas ich wspólnej pracy, w okresie gdy byli jeszcze parą, ale zanim stali się małżeństwem. W oświadczeniu Elizondo poinformował, że Janet obiecała podzielić się z nim zyskami ze swojego albumu Rhythm Nation 1814, z 1989 roku. Po dwóch latach sądowej batalii zdecydowano, że piosenkarka musi zapłacić byłemu mężowi 15 milionów dolarów odszkodowania. Fot. Adam Nadel/ASSOCIATED PRESS/East News Janet Jackson, Rene Elizando, rok Dwa nieudane małżeństwa nie zraziły gwiazdy do ponownego zamążpójścia. W 2012 roku piosenkarka poślubiła urodzonego w Katarze miliardera, biznesmena Wissama Al Manę. Dzięki małżeństwu z Katarczykiem artystka po raz pierwszy została mamą. 4 stycznia 2017 roku Janet urodziła chłopca o imieniu Eissa. W dniu narodzin syna miała 50 lat. Zaledwie 3 miesiące po przyjściu na świat dziecka piosenkarka zdecydowała się na rozwód z katarskim miliarderem. „Różnice kulturowe między nią a Wissamem stały się jeszcze bardziej oczywiste. Pochodzą z różnych światów”, informowały amerykańskie media. Według raportu Page Six, Wissam Al Mana chciał w pełni kontrolować życie żony oraz dyktować jej jak ma wyglądać. Zabronił jej noszenia odsłaniających ubrań i wykonywania prowokacyjnych ruchów tanecznych w teledyskach. Oliwy do ognia dolał brat Janet Jackson, Randall. W rozmowie z magazynem People, zdradził, jaki był prawdziwy powód rozwodu. Jak się okazało, trzeci mąż znęcał się psychicznie nad wokalistką i to nawet wtedy, gdy była z nim w ciąży! „Chyba żadna ciężarna kobieta nie chce być nazywana codziennie przez swojego męża s*ką”, oznajmił, po czym dodał: „ona jest głęboko zraniona. Ten rozwód wiele ją kosztuje”. Katarski miliarder ponoć całkowicie chciał ją odseparować od świata zewnętrznego, dlatego artystka chciała, jak najszybciej uwolnić się od męża-tyrana. Wissam Al Mana wszystkiemu zaprzeczył, twierdząc, że zarzuty wobec niego są głęboko krzywdzące. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jennifer Grey wyznaje po latach, jaka była jej relacja z Patrickiem Swayze. Fani będą zdziwieni „Musieliśmy być naturalni”. Co jeszcze dodała aktorka? Fot. Photopunto / Splash News/EAST NEWS Janet Jackson, Wissam Al Mana, rok Janet Jackson przez ponad 30 lat ukrywała w tajemnicy, że posiada dziecko?! Pierwsze spekulacje o ciąży Janet pojawiły się na przełomie lat 70. i 80. kiedy zagrała w serialu Sława. Do występu w produkcji zmusił ją zresztą sam ojciec. Gdy występowała w serialu, sporo przytyła. Nowy wygląd kobiety spowodował plotki, według których artystka była w ciąży a następnie przez 30 lat ukrywała w tajemnicy fakt, że posiada dziecko. „Od tamtego czasu sugerowano, że mam dziecko i że je ukrywam. Kiedy grałam w serialu, wielu ludzi myślało, że jestem w ciąży, bo sporo przytyłam i brałam pigułki antykoncepcyjne... Tak powstała plotka”, tłumaczyła w najnowszym dokumencie o sobie. Ojcem rzekomego dziecka miał być jej pierwszy mąż James DeBarge. On sam zresztą podsycał plotki o sekretnym dziecku Janet. Po ponad 20 latach od zakończenia małżeństwa z piosenkarką mężczyzna oznajmił w serialu telewizyjnym Growing Up Hip Hop, że jego krótkie małżeństwo z Janet zaowocowało córką. Wokalistka długo milczała w tym temacie, dając upust spiskowym teoriom. Jedna z nich głosiła, że dziecko w tajemnicy wychowywała siostra gwiazdy Rebbie na zmianę z bratem Jackiem. W końcu gwiazda nie wytrzymała i postanowiła zadać kres wszelkim plotkom o rzekomym dziecku. „Mówili, że mam dziecko i trzymam to w tajemnicy. Nigdy bym tego nie zrobiła, nie trzymałabym dziecka z dala od Jamesa, to nie w porządku”, stanowczo powiedziała gwiazda w tym samym filmie dokumentalnym. Fot. FUFU/Backgrid/East News Janet Jackson z synem Eissą, rok Janet Jackson zmagała się z depresją i zaburzeniami odżywiania Przez mniej więcej dwa lata, od 1995 do 1997 roku, Janet Jackson zmagała się z długotrwałym epizodem depresyjnym. Zbiegło się to z okresem, w którym nie rozmawiała ze swoją siostrą, LaToyą Jackson. Również jej relacje z bratem Michaelem Jacksonem były na tyle oziębłe, że nie miała okazji na początku poznać jego trzeciego dziecka, synka Blanketa. „Byłam bardzo, bardzo smutna. Bardzo przygnębiona. Czasami nie mogłam wstać. Były chwile, kiedy czułam się bardzo beznadziejnie i bezradnie, i czułam, że ściany się przy mnie zamykają”, powiedziała gwiazda w rozmowie z Newsweekiem. „Nie wiedziałam, co to jest. Myślałam, że mam po prostu gorszy dzień. Ale z każdym kolejnym dniem było coraz gorzej”. Jednocześnie dodała, że podczas nagrywania płyty The Velvet Rope płakała tak bardzo, że nie była w stanie śpiewać, opóźniając tym samym produkcję albumu. „Było to zbyt przytłaczające”, wyjaśniła. Według Jackson pierwsze oznaki depresji pojawiły się u niej już za czasów szkoły podstawowej. „Nie wszyscy moi kaukascy nauczyciele byli podli, ale miałam kilku, którzy wcale nie byli mili. Jeden z nich wprawił mnie w zakłopotanie przed całą klasą i po prostu nigdy się z tym nie pogodziłam”. Z kolei w wieku 10 lat, ojciec Janet Jackson załatwił jej rolę Penny Woods w serialu z lat 70. Good Times. Praca na planie była dla młodziutkiej Janet koszmarem. „Opasali moją klatkę piersiową gazą, żebym była mniejsza, i myślę, że to ma na ciebie wpływ. Jakby to, kim jesteś, nie było wystarczająco dobre”, przyznała. W wieku dorosłym problemy z akceptacją ciała objawiały się u piosenkarki w postaci zaburzeń odżywiania. „Jedzenie zawsze zapewniało mi komfort. Objadanie się jest wyzwalające, zwłaszcza w sytuacji, gdy jestem w miejscu, które nacechowane jest negatywnie”, powiedziała przed laty w rozmowie z The Telegraph. „Gdy czuję się przygnębiona, jem, żeby wypełnić pustkę. Martwić się będę później”, dodała. Według New York Daily News zachowanie Jackson przypominało znamiona bulimii i anoreksji. „Tracisz na wadze i stajesz się chudszy, ale ja wciąż powtarzałam, że mogę sobie pozwolić na utratę jeszcze więcej”, wyznała gwiazda. Jednocześnie zaznaczyła, że bliscy bardzo martwili się o nią i alarmowali ją, gdy działo się coś niedobrego z jej ciałem. Wokalistka z czasem zaczęła respektować słowa najbliższych i dbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. CZYTAJ TAKŻE: Przed nami Festiwal w Cannes 2022. Które filmy wezmą udział w konkursie głównym? Oto pełna lista. Są polskie akcenty Fot. NBC / Splash News/EAST NEWS Janet Jackson Janet Jackson i afera sutkowa z udziałem Justina Timberlake’a Mimo wielu problemów w życiu prywatnym, Janet świetnie radziła sobie na polu zawodowym. Odnosiła imponujące sukcesy i przez lata zdobyła liczne grono fanów. Jako jedna z najbardziej dominujących gwiazd muzyki pop lat 90. pięć razy w ciągu dekady zajęła pierwsze miejsce na liście Billboard Hot 100. Niestety, jeden niefortunny ruch Justina Timberlake'a zrujnował całą karierę Janet Jackson. Nikt nie spodziewał się, że występ artystów na meczu Super Bowl przejdzie do historii jako największy seksskandal w muzyce rozrywkowej. W 2004 roku Janet Jackson i Justin Timberlake zostali zaproszeni na 38. Super Bowl jako muzyczne gwiazdy mający uświetnić wydarzenie. Ich zadaniem było zaśpiewanie w przerwie meczu. Na scenie oprócz nich pojawili się też tacy artyści jak: Diddy, Nelly, Kid Rock. Janet podczas imprezy wykonała utwory All For You i Rhythm of Nation, zaś Justin zaśpiewał Rock Your Body. Pod koniec koncertu piosenkarz podszedł do Jackson, położył swoją rękę na jej piersi i dynamicznym ruchem wyrwał kawałek materiału. Tym samym pokazując całemu światu nagą pierś Janet Jackson. Wielką wpadkę zobaczyli nie tylko kibice siedzący na stadionie, ale przede wszystkim ponad 100-milionowa publiczność zgromadzona przed ekranami telewizorów. Transmisja z koncertu podobnie, jak z meczu była nadawana na cały świat. Po występie piosenkarzy wybuchła gigantyczna afera. Amerykańską stację CBS, która transmitowała całe wydarzenie ukarano 550 tys. dolarów kary, lecz później ją anulowano. Największe konsekwencje poniosła przede wszystkim Janet Jackson. Mimo że w koncercie brało udział dwóch artystów, to właśnie wokalistka spotkała się z publicznym linczem i ostracyzmem. Według jej słów, stacje telewizyjne transmitujące koncert oraz włodarze meczu NFL nie miały o niczym pojęcia, ponieważ artystka wprowadziła zmiany w choreografii na moment przed występem, dokładniej w trakcie ostatniej próby. Pomimo przeprosin Jackson trafiła na nieoficjalną czarną listę NFL. Później inne stacje telewizyjne wpisały ją na swoją tak zwaną czarną listę. Uprzedzony do Janet prezes telewizji Les Moonwaves blokował jej obecność na antenach MTV, VH1 i CBS. Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec 2018 roku, kiedy to Les Moonwaves został oskarżony o molestowanie seksualne, a tym samym zmuszono go do dymisji. O wiele łagodniej media i opinia publiczna obeszły się z Justinem Timberlake’em. Wystarczyło, że wokalista przeprosił i przyznał, że nie miał zamiaru obnażyć niczyjej piersi. Po aferze artysta stanowczo odciął się od Jackson, czego później bardzo żałował. „Mogłem mocniej wspierać Janet. Nie żałuję, że przepraszałem, ale cała krytyka spadła wtedy tylko na nią”, przyznał w rozmowie z Entertainment Tonight. Kariera Justina Timberlake'a w przeciwieństwie do Janet miała się bardzo dobrze. Po skandalu na Super Bowl nie spotkał go żaden ostracyzm. Czternaście lat później ponownie pojawił się w przerwie meczu i dał spektakularny koncert. Przed imprezą dostał wiele próśb od fanów, aby zaprosił na scenę Janet Jackson, ale gwiazdor był nieugięty. Po 18. latach Janet ponownie odniosła się do afery. Ujawniła, że osobiście odradzała Justinowi zabieranie głosu w tej sprawie. „Rozmawialiśmy, a on powiedział mi, że nie wie, czy ma w tej sprawie wystosować jakieś oświadczenie. Powiedziałam mu: 'Słuchaj, nie chce mieć z tobą zatargu. Wszystko zrzucili na mnie. Na twoim miejscu nic bym nie mówiła na ten temat'”, wspominała w filmie dokumentalnym. Timberlake jednak nie posłuchał koleżanki ze sceny i starał się wybielić w mediach po druzgocącej wpadce. To jednak nie wpłynęło negatywnie na koleżeńskie stosunki między gwiazdami. „Szczerze, to cała sytuacja została zbyt rozdmuchana. Oczywiście, że to była wpadka. To nie powinno nigdy się wydarzyć, ale wszyscy szukali winnego i nie mogli przestać. Justin i ja jesteśmy dobrymi znajomymi i zawsze tak będzie. Rozmawialiśmy parę dni temu. On i ja chcemy pójść dalej i czas, aby inni też to zrobili”, podkreśliła Janet. CZYTAJ RÓWNIEŻ: Za nim choroba i powrót do pracy. Co dziś robi Michał Figurski? Fot. ELISE AMENDOLA/ASSOCIATED PRESS/East News Janet jackson, Justin Timberlake, Super Bowl 2004 Trudne relacje Janet Jackson z bratem Michaelem Jacksonem Nie tylko z ojcem i mężami Janet Jackson miała skomplikowane relacje. Również z ukochanym bratem Michaelem, miewała gorsze chwile. „Były czasy, kiedy Mike mi dokuczał i mnie przezywał – nazywał mnie świnią, koniem, dzi***, wieprzem czy krową. On się z tego śmiał i ja też, ale w głębi czułam się zraniona. Kiedy ktoś mówi, że jesteś za duża, ma to na ciebie wpływ”, tłumaczyła w filmie dokumentalnym. Pierwszy poważna rysa na ich rodzinnej relacji pojawiła się w 1982 roku, gdy w sklepach ukazał się album Thriller. Płyta okazała się spektakularnym sukcesem i zrewolucjonizowała rynek muzyczny, czyniąc z Michaela ikonę muzyki. Nie bez przyczyny zaczęto nazywać go królem popu. Był to najlepiej sprzedający się krążek w historii muzyki rozrywkowej, zaś piosenki takie jak: Thriller, Beat It, Bille Jean czy Human Nature nie schodziły z pierwszych miejsc list przebojów oraz zapisały się w pamięci słuchaczy na długie lata. Niestety, efektowny sukces Michaela mocno odbił się na jego relacji z młodszą siostrą. „Pamiętam, że naprawdę kochałam album Thriller, ale po raz pierwszy w życiu czułam, że między nami zachodzi zmiana. To właśnie wtedy ja i Mike zaczęliśmy chodzić własnymi ścieżkami. On nie był już tak fajny, jak dawniej”, ujawniła Janet. Minęło sporo czasu zanim Michael i Janet ponownie się do siebie zbliżyli. W 1995 roku artyści postanowili nagrać wspólny utwór Scream. Nakręcenie teledysku do piosenki pochłonęło aż 7 milionów dolarów. W efekcie był to najdroższy klip w historii muzyki. W trakcie nagrań teledysku piosenkarka zauważyła, że ekipa z wytwórni Michaela robi wszystko, aby muzycy zaczęli ze sobą rywalizować. „Michael nagrywał nocami, ja dniami. Jego wytwórnia zamykała jego plan, więc nie mogłam zobaczyć, co się dzieje. Nie chcieli mnie wpuścić. Czułam, że ich celem było stworzenie między nami rywalizacji. Bolało mnie to, bo chciałam walczyć po jego stronie, a nie przeciwko niemu. Chciałam przywołać dawne czasy, ale się nie udało. One odeszły w zapomnienie”, wspominała. Paradoks tej sytuacji był taki, że Janet zgodziła się nagrać wspólny utwór z bratem, aby wesprzeć go w walce z oskarżeniami o pedofilię, a tymczasem sama została wplątana w nieczyste zagrywki ze strony producentów. To nie było jedyne zmartwienie Janet. Z powodu oskarżeń o molestowanie nieletnich przez króla popu, wokalistka sama zaczęła mierzyć się ze sporymi problemy. Musiała pożegnać się z kontraktem z Coca-Colą. „Powiedzieli, że nie chcą ze mną pracować”, ujawniła. „To nie było w porządku. Frustrowało mnie to, ale nie mogłam się zatrzymać. Parłam do przodu. Chciałam go też wspierać, jak tylko potrafiłam”, podkreśliła. Gwiazda zdradziła również, dlaczego jej brat zgodził się na ugody przedsądowe. „Pragnął jedynie, żeby ta sprawa się skończyła, ale wtedy wyglądało to tak, jakby był winny. Chciałabym, aby świat lepiej go znał”, powiedziała ze smutkiem. Janet Jackson przyznała, że tylko raz w życiu odwiedziła Michaela w jego własnym domu. Celem wizyty było zaproszenie brata do wzięcia udziału w trasie koncertowej wraz całą rodziną. Gwiazdor nie był jednak zainteresowany. Janet przyznała, że w trakcie wizyty w domu piosenkarza byli obecnie też jego współpracownicy, którzy ewidentnie nie chcieli, aby Michael zgodził się na pomysł rodzinnej trasy. „Byłam zła, bo nie tak nas wychowano. To męczy mnie do dziś. Nie robi się tego, zwłaszcza rodzinie”, stwierdziła. W 2009 roku Michael Jackson zmarł. Dla wszystkich był to ogromny cios, zwłaszcza dla rodziny. „Nie wierzyłam, że to prawda. To wydawało się nierealne. Zadzwoniła do mnie Toya i powiedziała, że odszedł. Ja zadzwoniłam do Tito. Jechał w tym czasie do szpitala. Kazałam mu zjechać z drogi. Wtedy powiedziałam mu, że Michael nie żyje”, wspominała w dokumencie. Ich ostatnie spotkanie było niezwykle wzruszające. „Ostatni raz widzieliśmy się na imprezie niespodziance dla naszych rodziców. Była tam cała rodzina. Siedzieliśmy obok siebie. Śmiał się jak szalony. Popatrzyliśmy na siebie i powiedzieliśmy do siebie, że się kochamy. To był ostatni raz, gdy go widziałam…”, podsumowała. CZYTAJ TAKŻE: Tę miłość przerwała tragiczna śmierć na morzu. Oto historia księżniczki Karoliny z Monako i Stefana Casiraghiego Fot. SCOTT FLYNN/AFP/EAST NEWS Janet Jackson, Michael Jackson, 35. Ceremonia Rozdania Grammy, Los Angeles, California, rok Fot. ED SOUZA/ASSOCIATED PRESS/East News Janet Jackson, Michael Jackson, LaToya Jackson, rok Kolejnymi wywiadami, na które niewątpliwie trzeba zwrócić uwagę są wywiady z osobami bezpośrednio pracującymi przy powstaniu filmu „This is it”. Pozwólcie, że od tej pory będziemy używać już tylko słowa FILM, trasa koncertowa najprawdopodobniej jest tylko jednym z początkowych i bardzo pomocnych epizodów w całej sprawie mistyfikacji. Spójrzmy, zatem na fragmenty dwóch wywiadów z Michaelem Beardenem kompozytorem i dyrektorem muzycznym przy „This is it”. Po obejrzeniu tych wywiadów odniosłyśmy wrażenie, że widziałyśmy człowieka bardzo zdenerwowanego, który plącze się w swoich własnych słowach. Wyglądało na to, że zupełnie nie wiedział, co może powiedzieć na tematy związane z Michaelem Jacksonem i tajnikami powstania filmu. Na pytanie dziennikarza, jak się czujesz po śmierci Michaela, odpowiedział bardzo dziwnie. Najciekawsze zdania tudzież słowa pogrubiłyśmy. Nadal nie mogę uwierzyć w śmierć Michaela, musisz mnie zrozumieć. Ja, Kenny Ortega (reżyser) oraz Travis Payne (choreograf i producent) ciężko pracowaliśmy z Michaelem codziennie przez ostatnie 4-5 dni...eeee 4-5 miesiące jego życia. Hmm w końcu dni czy miesiące?. Jakby nie patrzeć robi to wielką różnicę i jest istotne gdyż do tej pory nie wiemy, kiedy tak naprawdę zaczęto najbardziej aktywnie pracować nad ostatecznym kształtem filmu. Sam muzyk najwyraźniej nie był zadowolony z tego, co powiedział gdyż na jego twarzy pojawił się dziwny grymas… to jeszcze bardziej potęguje uczucie, że najzwyklej w świecie się wygadał. „Wkładaliśmy w to przedsięwzięcie wszystkie swoje siły i emocje. Kiedy oglądaliśmy ten film na premierze miałem słodko – gorzkie odczucia. Widzieliśmy go 1000 razy, ponieważ byliśmy jego twórcami, ale po raz pierwszy oglądała go również publiczność. Byliśmy ciekawi ich reakcji i opinii. Jestem przekonany, ze byłoby to największe show wszechczasów, najbardziej niewiarygodne show, jaki kiedykolwiek widział świat. Kenny, Travis i ja przez cały okres pracy z Michaelem, przeżyliśmy wiele wzruszających momentów. To, że mieliśmy okazję znać i widzieć Michaela takim, jakim był naprawdę to dla nas cudowne doświadczenie. Chcę, aby wszyscy mieli świadomość, że ten projekt nie był zrobiony dla sławy, był to projekt, który miał być swoistym hołdem złożonym Michaelowi. Zrobiliśmy to dla jego dzieci i fanów, których MJ kocha tak bardzo. Często mi mówił, że chce to zrobić, bo jest jeszcze wystarczająco młody a jego dzieci już na tyle duże żeby to docenić. Więc dlatego to zrobiliśmy. To dobrze, że świat może zobaczyć Michaela dokładnie tak ja my go widzieliśmy. Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie, czy to, co widzieliśmy na wielkim ekranie zapowiadało wspominane wielkie, niesamowite i porażające show???. Według nas (z całym szacunkiem dla Michaela) nie ma tam nic nadzwyczajnego, stare hity, żadnej nowej piosenki, doskonale znane i oklepane układy choreograficzne. Jedyne nowości to krótkie filmy do piosenek: „Smooth criminal”, „They don’t care about us”, „Earth song” i „Thriller”, nakręcone z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć techniki komputerowej (2D, 3D). Jak wam się wydaje, czy Michael Jackson, największa gwiazda muzyki pop, swoista ikona, urodzony perfekcjonista, geniusz wymyślający i wykorzystujący najróżniejsze efekty specjalne przy swoich występach tak widział powrót, na scenę po prawie dziesięcioletniej przerwie?, czy w taki sposób chciał przykuć uwagę teraźniejszej znudzonej młodzieży?. No cóż… zaryzykujemy stwierdzenie, że jednak nie… jego stać na dużo, dużo więcej. Słowa te nabierają jednak sensu, gdy odniesie się je do samego hoaxu, (zakładając, że mamy z nim do czynienia). Taki powrót po dłuższym okresie, kiedy cały świat myśli, że król nie żyje to w zamyśle niektórych mogłoby być czymś, co wiele by zmieniło, skupiło by uwagę każdego człowieka, niezależnie czy wcześniej był fanem Michaela czy też nie. Pamiętajmy, że dzieci Michaela jak mówi nam Pan Bearden były już na tyle duże, aby to docenić i zrozumieć, ale co powrót??? Raczej nie!. Kolejne zadane pytanie brzmiało następująco: -Czy Michael miałby coś przeciwko, żeby świat zobaczył go takim, jakim pokazaliście go w filmie? Myślę, że nie miałby nic, przeciwko bo sam na to pozwolił. Wyraził zgodę na kręcenie, chciał to wszytko udokumentować. Zgodził się, aby kamery nam towarzyszyły. Jak sami zobaczycie MJ nie gra (do kamer). On był nieśmiały, ale nie dla ludzi, którzy go znali i kochali. Powiem wam ciekawą rzecz, że kiedy już cię poznał i spotykałeś się z nim drugi raz nigdy by nie pozwolił żebyś czuł się nieswojo. Zawsze starał się żebyś czuł miłość. Znam MJ’a od 2001 roku i zdziwiło mnie to, że tak doskonale sobie radził. Często się przytulał to było dla niego takie łatwe i naturalne. Oczywiste jest, że na to pozwolił na nagrywanie a może i wszystko przygotował?!. Co do grania pod kamery tutaj mamy małe wątpliwości i to zarówno, co do osoby Michaela jak i innych, których możemy ujrzeć w filmie między innymi tancerzy oraz wymienianych już wielokrotnie panów: Payne, Ortege oraz bohatera tegoż wywiadu Michaela Beardena. - MJ oszczędzał swój głos, ale nadal był niesamowity…. To prawda wciąż był niesamowity. To trochę dziwne pytanie a dlaczego niby miałby przestać być niesamowitym?, czyżby z wiekiem traciło się takie umiejętności??? Bez sensu. -Jakie to uczucie pracować z nim nad muzyką każdego dnia? To było niesamowite. Dorastałem przy jego muzyce a to, że teraz mogłem z nim tworzyć to było cudowne. Starałem się jak najwięcej z nim rozmawiać. Każdy dobry artysta musi oszczędzać swój głos na 50 dni przed planowanym występem. Czasami śpiewał głośniej, ale zazwyczaj tego nie robił. Jak widzicie na filmie "musze oszczędzać głos" mieliśmy tylko 50 dni do koncertów i nie chcieliśmy rozczarować i oszukać fanów. Druga część odpowiedzi jest zaskakująca. Po pierwsze, co ma wspólnego z pytaniem?, po drugie jak to oszukać fanów??? czyżby ponownie powiedział zbyt dużo?. Dla nas to ewidentne, że w momencie kłamstwa nawiązuje się do tematu, o którym w ogóle miało się nie mówić. Podświadoma reakcja. Zastanawia nas jeszcze jedno mianowicie te wspomniane 50 dni… hmm jeśli dobrze liczymy 3 tygodnie jakie według Pana Ortegi pozostały Michaelowi do koncertów, oczywiście od ostatniej próby to 21 dni także skąd muzykowi wzięło się raptem 50 ???..., powtórzył to dwukrotnie, więc o żadnym przejęzyczeniu nie może być mowy. Czy Panom tak ciężko było ustalić jedną wersję, jaką będą przekazywać mediom… najwyraźniej tak… -Co pomyślą fani po obejrzeniu tego filmu? Fani na pewno zauważą, że MJ był w dobrej formie, że był szczęśliwy i zdrowy. Bardzo chciał zrobić ten film...eee trasę koncertową no i kochał wszystkich. Miłość to, to co chciał wam wszystkim przekazać. No i mamy słowa, na które najbardziej czekałyśmy. To już druga osoba, która oficjalnie bez żadnych ogródek wyznaje nam, że od samego początku chodziło o film. Przypominamy, że pierwszą był Travis Payne. Wszystko zaczyna się kręcić w około wielkiej trójcy: Ortega, Payne i Bearden, których w niektórych momentach wspomaga jeszcze Randy Phillips. Nasza teoria zdaje się być coraz bardziej prawdopodobna…. Zainteresował nas jeszcze jeden, króciutki fragment z innego wywiadu z Beardenem. od 1:05 słowa „mam nadzieję, że nie będę miał przez to kłopotów” Kłopotów? A niby dlaczego?, bo opowiedział historyjkę o Michaelu?. Chyba nikt oprócz samego Michaela nie mógłby mieć mu tego za złe… zatem czego się boi? reakcji Michaela?, ale on przecież nie żyje… więc o co w ogóle chodzi?. Podsumowując Michael Bearden to kolejna osoba, która, chcąc uciszyć plotki wzbudziła jeszcze więcej podejrzeń, ale nas to już w ogóle nie zaskakuje. Niektóre wpadki są tak infantylne, i banalne, że łatwo przypuszczać, że nie są upubliczniane bezcelowo. Do wszechobecnego wychwalania i oczyszczania Michaela zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Rodzina, przyjaciele oraz mniej lub bliżej związani z Michaelem ludzie robią to non stop. Nie zapomniał o tym również Michael Bearden, który zaznaczył jak wielka była wrażliwość Michaela, jak bardzo chciał on troszczyć się o naszą planetę i o tym jak kochał dzieci. Przejdźmy do następnego wywiadu tym razem z, Travisem Paynem. Choreograf udzielił go w dniu oficjalnej premiery filmu „This is it” magazynowi kulturalnemu, „Buzzine”. Wywiad jest długi, dlatego też pozwoliłyśmy sobie wybrać najciekawsze fragmenty oraz zastosować tak zwaną analizę punktową. Travis to osoba, która najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę jest śmierć i wygląda na to, że nie potrafi opisać wszystkich smutnych i traumatycznych uczuć, jakie zawsze jej towarzyszą. No chyba, że po prostu umie dobrze grać…. 1) “The children see it today. Everybody is excited. Everybody is happy” – Dzieci dzisiaj oglądały film. Wszyscy są podekscytowani, wszyscy są szczęśliwi… Czy takimi słowami można opisać reakcję i odczucia rodziny w tym przypadku głównie małych dzieci, które na ekranie widziały swojego ojca, który zmarł zaledwie 3 miesiące wcześniej?. 2) Na pytanie dotyczące niektórych zmian w układach choreograficznych, Travis sprytnie wplótł w swoją odpowiedz następujące zdanie, które zbytnio nie pasowało do całego kontekstu ”That is part of his vocabulary, quite like an opera singer who doesn’t always need to hit the high notes — you warm up to those moments” To była część jego powtórek, prób…podobnie jak u śpiewaka operowego, który nie zawsze musi śpiewać wysokie nuty - przygotowując się do tego najważniejszego momentu. Czy to nie było lekkie tłumaczenie zmian w zachowaniu Michaela, które widzieliśmy w „This is it”? Wszyscy doskonale wiemy, że Michael zawsze dawał z siebie wszystko nawet na próbach. Dowodem niech będą nagrania pochodzące np. z prób z Neverlandu. Odsyłamy też do oficjalnej autobiografii Michaela „Moonwalk”, w której wielokrotnie mówił o tym, jak poważnie podchodzi do prób i jak zawsze jego taniec kształtuje rytm danej piosenki. 3) “Oftentimes, it’d be one or two people or a new guitarist, or he’s working with a different drummer, but this was everybody was different. The only person who’d been there was Jonathan Moffett because he was the drummer for 30 years and, of course, Kenny and myself. But everybody on stage with Michael was (Holley) and Darryl Phinnessee, two of his singers, returned. Other than that, the stage crew — the people, hanging the lights, everything, all different” Czasami z Michaelem współpracowało jeden lub dwóch nowych ludzi albo nowy gitarzysta, czasami też pracował z innym perkusista, ale w tym projekcie cala załoga była zupełnie nowa.. Wyjątkami byli JM (jego perkusista, z którym grał od 30 lat), oraz dwóch członków chórku: Dorian Holley i Darryl Phinnessee nie licząc oczywiście Kennego i mnie. Pozostali ludzie obecni z Michaelem na scenie byli inni. Ludzie pracujący przy oświetleniu, przy scenie itd. byli nowi. Dlaczego Mike postanowił współpracować z jak największą ilością ludzi, którzy go bliżej nie znali? Przyjmijmy na chwilę (oczywiście czysto teoretycznie), że w „This is it” oprócz Michaela był również sobowtór to może nowa ekipa była skompletowana po to, aby go nie rozpoznała?!. 4) Na pytanie o to jak chciałby, aby zapamiętano Michaela Travis odpowiedział następująco: Michael był bardzo dobrym i troskliwym człowiekiem, wrażliwym na krzywdę innych, oraz doskonałym ojcem. Przekazał na cele charytatywne bardzo dużą liczbę pieniędzy (rekord Guinessa). To nie wymaga chyba dłuższego komentarza, choreograf jest kolejną osobą starającą się oczyścić Michaela z wszystkich postawionych mu zarzutów oraz przedstawienia go za pomocą najlepszych cech, jakie posiadał. 5) “I hope that, after seeing the film, the audience will feel a sense of responsibility and accept the challenge of trying to affect some positive change on the planet, because ultimately, that was his main reason for returning to the stage.” Mam nadzieję, że po obejrzeniu filmu publiczność zrozumie sens i przekaz, jaki chciał dać ludziom Michael. Chodzi o odpowiedzialność i walkę, jaką wszyscy musimy podjąć by wprowadzić zmiany na naszej planecie. To właśnie było głównym powodem powrotu Michaela na co w tym fragmencie przykuwa uwagę to informacje dotyczące celu powrotu Michaela na scenę. Każdy wypowiadający się na ten temat, mówi zupełnie, co innego, podobnie jest z przesłaniem zawartym w filmie. Michael Bearden twierdzi, że jest nim MIŁOŚĆ, Travis natomiast uważa, że jest nim troska o planetę. Więc jaka jest ta prawdziwa teoria?. 6) Poniższy fragment, dał nam dużo do myślenia zupełnie nie wiemy, o co chodziło Travisowi, ale z pewnością nie wypowiedział niektórych słów przypadkowo. Opowiedział o tym, że MJ czasami dzwonił do niego w nocy, wtedy też razem dyskutowali o minionym dniu i o rzeczach, których mogliby jeszcze spróbować. Przytoczył również sformułowania jakich używali podczas tych rozmów "trzeba zrobić to czy tamto", bez większych, szczegółów. Pod koniec wypowiedzi jednak pada następujące zdanie: ”where’s that thing coming from?”, “It’s coming from Germany.” ,“When is it going to be here?”, “Okay. I need to see that thing.” Skąd to pochodzi? z Niemiec. Kiedy to będzie tutaj? ok. musze to zobaczyć…. O co właściwie chodziło???. Dlaczego Travis postanowił posłużyć się zaledwie jednym konkretnym przykładem a były to właśnie Niemcy? Czyżby kolejna subtelna wskazówka?. Pragniemy jeszcze przypomnieć, że dużo śladów prowadzi właśnie do tego kraju: wizyty członków rodziny (Joe, La Toya), cała afera z filmikami, nagranymi i emitowanymi przez niemiecką stację telewizyjną RTL, w których, to rzekomo Michael wychodzi z karetki. To jednak nie ostatnia ciekawostka, jaką można znaleźć w tym wywiadzie… na pytanie o to czy Michael bał się powrotu na scenę, Travis po dosyć wyczerpującej odpowiedzi, która brzmiała następująco: „Powiem ci dokładnie to, co on mi powiedział. Także odświeżyliśmy niektóre układy choreograficzne i on pracował nad wokalami, których od niego wymagano, ale kiedy zapytałem go po prostu: "stresujesz sie?" on odpowiedział: "nie" chciałem się upewnić "naprawdę?" on powtórzył: "nie, jeśli zaczynasz sie denerwować to panika sie rozprzestrzenia w całym obozie, wtedy masz całą armię zestresowanych żołnierzy, nie wygrasz w ten sposób wojny". Miał rację, dlatego też powiedziałem: "ok., więc nie denerwujemy się, bierzemy sie do pracy. Od którego momentu chcesz zacząć?". Zawsze mówił coś mądrego np.: "nie denerwuję się, nie ma na to czasu, to strata energii. Musisz stawić temu czoła. Jeżeli jesteś niepewny nigdy nigdzie nie zajdziesz" To ma dla mnie sens, bo kiedy byliśmy młodsi dużo łatwiej było robić te rzeczy, było mniej strachu i wahania, nie planowało się tyle. Po prostu się to robiło… Michael taki właśnie jest trochę wścibski i figlarny” , całkowicie zmienił temat i zaczął kolejną dziwną opowieść: "He was going through my bag one day and found a cut – it was open so it invited his eyes. I had a copy of The Secret DVD in my bag, and he goes, “What do you know about this?” I go, “Well, I’ve learned about it for about two years so I keep it with me, and if I get stressed out, I’ll pop it in and listen to it.” And he was like, “I’ve known about this for a long time,” and I was like, “I figured you did,” and he goes, “Yeah. Thoughts become things, don’t they?” and I was like, “Yes, they do.” Jak sami widzicie ta druga część to zupełnie pozbawiona sensu historyjka (w ogóle nie pasująca do kontekstu) opowiada o tym, że Travis rozmawiał z Michaelem o DVD, które zawsze miał przy sobie. Podobno film ten poprawiał mu humor. Któregoś razu Michael znalazł płytę i powiedział, że zawsze wiedział o tym, że Travis nosi ze sobą to dvd. Wydaje nam się, że jedynym zamysłem przytoczenia tej historii było zacytowanie jednego zdania, które wygłosił sam Mike: „Thoughts become things, don’t they?” co, znaczy "myśli stają sie rzeczami, czyż nie?". W rozwinięciu pewnie brzmiałoby to, że czasami najdziwniejsze i najbardziej nierealne rzeczy mogą stać się rzeczywistością. Może chodziło o naszą wiarę w to, że Michel żyje… na razie dla większości jest ona głupia i nierealna, ale co będzie potem…. 7) “I think Michael Jackson has created a language and a style all his own. Like the greats that have come before him, like Bob Fosse and Baryshnikov who he admired so much, I think he’s contributed immense amounts to dance over the years, and I think he will continue to.” Myślę, że MJ stworzył swój własny język i styl. Podobnie jak wielcy, którzy byli przed nim jak Bob Fosse i Baryshnikov, których tak bardzo podziwiał, myślę, że przez te wszystkie lata Michael wniósł ogromnie dużo do wielu technik tańca i według mnie, nadal będzie to robił. Ostatnie słowa są dwuznaczne, czy chodziło o to, że ludzie będą czerpać inspirację z tego co pozostawił po sobie Michael, czy może jednak o to co Michael pokaże jeszcze po swoim powrocie?. We will see…. Cóż reasumując, analiza ta potwierdziła nam, że każdy z ludzi pracujących przy filmie, „This is it” ma różne wersje, co do terminów prób, przesłania, i najważniejszych przekazów. Nie wygląda nam to na nieporozumienie, ale ocenę pozostawiamy wam. To be continued…. Michael Jackson wpadł na pomysł nakręcenia przerażającego klipu po obejrzeniu filmu "Amerykański wilkołak w Londynie" z 1981 r. Koniecznie chciał pracować z jego reżyserem Johnem Landisem Na wzór bohatera filmu wokalista chciał zmienić się w potwora w historii inspirowanej klasycznymi horrorami Budżet teledysku wyniósł 1 mln dol. Wytwórnia Epic Records nie chciała wyłożyć takich pieniędzy, więc Jackson i Landis sprzedali prawa do materiału zza kulis To był pierwszy z kilku długich, imponujących klipów Michaela Jacksona, potem były jeszcze "Bad", "Smooth Criminal" i "Remember the Time" Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onetu W 1983 r. Michael Jackson postanowił zmienić się w wilkołaka. Do swojego szalonego projektu zaprosił reżysera Johna Landisa i twórcę przerażających charakteryzacji Ricka Bakera. Nie wiedzieli, że ich wspólny prawie 14-minutowy film zmieni na zawsze przemysł muzyczny, a z realizacji teledysków uczyni prawdziwą sztukę. Utwór okazał się hitem Pomysł na to, by wypuścić jeszcze jeden singiel z albumu "Thriller" przyszedł kilka miesięcy po jego premierze. Był rok 1983 i płyta właśnie spadła ze szczytu listy przebojów "Billboardu". Zdenerwowany tym faktem Michael Jackson oraz jego menadżer Frank DiLeo zaczęli namawiać wytwórnię Epic Records do realizacji kolejnego teledysku. Proponowali tytułowy utwór z albumu, mimo że szefowie wytwórni nie widzieli w nim potencjału na kolejny, siódmy już, singiel. Jak wyglądały pierwsze godziny nadawania MTV? "Na początku była muzyka" Michael Jackson na planie teledysku "Beat It" W wytwórni pomysł na kolejny teledysk się nie spodobał. Wideoklipy do "Billie Jean" i "Beat It" kosztowały odpowiednio 250 i 150 tys. dol. W tamtych czasach teledyski nie były traktowane na poważnie przez przemysł muzyczny, często miały śmiesznie niskie budżety, a ich realizacja pozostawiała wiele do życzenia. "Thriller" w dodatku miał być straszny, by pasować do tematu utworu, a Jackson miał już na niego pomysł. Chciał przeistoczyć się w potwora. Historia młodego bohatera, który przemienia się na oczach swojej przerażonej dziewczyny, przyszedł mu do głowy, gdy obejrzał horror "Amerykański wilkołak w Londynie" z 1981 r. Skontaktował się z reżyserem obrazu Johnem Landisem z pytaniem, czy nie zrobi dla niego czegoś równie strasznego, koniecznie z transformacją w wilkołaka. Landis przystał na propozycję i od razu zaproponował, by klip do "Thrillera" został zrealizowany jako film krótkometrażowy. To oznaczało większą ekipę filmową, statystów i tancerzy, ale wymagałoby też znacznie większego budżetu. Oni zginęli na planie filmowym. Ich śmierć zszokowała kinomanów By zdobyć odpowiednią kwotę Jackson i Landis zdecydowali się sprzedać prawa do materiału zza kulis stacjom Showtime oraz MTV. Wytwórnia – po pełnej emocji i przekleństw rozmowie telefonicznej jej przedstawiciela z Landisem – dorzuciła 100 tys. dol., niewielką kwotę dołożył Jackson ze swojej kieszeni. W ten sposób zebrali prawie 1 mln dol. Wraz z reżyserem do zespołu dołączyli tacy profesjonaliści jak zajmujący się charakteryzacją przy "Amerykańskim wilkołaku w Londynie" Rick Baker i kostiumografka Deborah Nadoolman, wcześniej odpowiedzialna za kultowy kapelusz i kurtkę Indiany Jonesa w "Poszukiwaczach zaginionej arki". Choreografię opracowywał oczywiście Jackson, ale wspólnie z Michaelem Petersem (wcześniej pracowali razem przy "Beat It"). Wokalistka był też współautorem scenariusza i nie mógł doczekać się pracy na planie. Czerwona kurtka, Marlon Brando i zombie Niedługo później do ekipy dołączyła Ola Ray, młoda aktorka i była playmate, która miała wcielić się w dziewczynę Jacksona. Ray była od początku zafascynowana muzykiem, z którym przyszło jej zagrać kilka czułych scen. Po latach wspominała, że między nią i Michaelem Jacksonem była prawdziwa chemia, a w przerwach pomiędzy zdjęciami wokalista spędził z nią kilka intymnych chwil w swojej przyczepie. Jackson, wtedy praktykujący świadek Jehowy, nie pozwalał sobie na wiele, bo seksu przedmałżeńskiego zabraniała mu wiara. Z powodu jego wyznania przed teledyskiem pojawia się też tablica zapewniająca, że "Thriller" nie propaguje okultyzmu. Zwierzchnicy kościoła, słysząc o jego planach na teledysk, zagrozili Jacksonowi usunięciem ze społeczności. To tak go przeraziło, że chciał zniszczyć taśmy z gotowym materiałem. Odwiódł go od tego jego prawnik, który poradził umieszczenie odpowiedniej informacji na początku klipu. Foto: VAUGHAN STEPHEN/SIPA / East News Ola Ray i Michael Jackson w "Thrillerze" Podczas zdjęć Jacksona – już wtedy mianowanego "królem muzyki pop" – odwiedzali sławni znajomi. Marlon Brando pojawił się z kilkoma aktorskimi poradami, Quincy Jones przyjechał sprawdzić, jak radzi sobie jego podopieczny, a pracująca w wydawnictwie Jackie Kennedy Onassis zawitała, by podyskutować z Jacksonem o napisaniu biografii. Na planie miał także pojawić się Fred Astaire, który był wielkim fanem talentu tanecznego Jacksona i nauczył się od niego moonwalku. Ostatecznie nocne zdjęcia w dalekiej części Los Angeles okazały się zbyt dużym obciążeniem dla 84-letniego Astaire'a, który musiał zrezygnować z gościnnej roli, zaproponowanej mu przez Jacksona. Zagrała w "przeklętym" horrorze. Później zginęła z rąk dawnego ukochanego Foto: Everett Collection / East News Michael Jackson na planie "Thrillera" Gdy Frank DiLeo rozmawiał z Jacksonem o pomyśle na teledysk, mówił, że artysta "ma śpiewać, tańczyć i być straszny". Cały pomysł się na tym opierał, wszystkie projekty tworzone były z myślą o tym, by Michael Jackson mógł zaprezentować swój niebywały talent taneczny. Z początku Jackson miał zmieniać się w czworonożną bestię, ale ten pomysł porzucono, bo protezy utrudniałyby mu ruchy. Strój Jacksona – czerwono-czarna kurtka (sprzedana w 2011 r. na aukcji za 1,8 mln dol.) i spodnie – zaprojektowane zostały tak, by nie krępować jego ruchów, a przy okazji odcinać się od ciemnego nocnego tła. Jackson miał być straszny, ale nie brzydki. Zdecydowano więc ucharakteryzować go na zombie do części tanecznej, a w pierwszych minutach filmu przerobić go nie w wilkołaka, ile w bestię podobną do kota. John Landis chciał też, by muzyk wypadł seksownie, co było dosyć trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, jak bardzo nieśmiały i skryty był Jackson w prywatnym życiu. Ostatecznie wszyscy uznali, że się udało. Jak tańczy zombie? Gdy przyszedł czas do opracowywania choreografii Jackson i Michael Peters stanęli przed trudnym zadaniem: – Jak sprawić, by tańczące zombie nie wyglądały komicznie? Ja i Michael próbowaliśmy wymyślać ruchy i grymasy zombie przed lustrem. Czasami przychodziłem na próby w pełnej charakteryzacji, uwielbiałem to – wspominał po latach Jackson w jednym z wywiadów. Wspólnie z Petersem stworzyli choreografię opartą na krokach jazzowych połączonych ze sztywnymi, urywanymi ruchami, jakie kojarzymy z filmów o żywych trupach, tancerze krzywili się, rzucali niekontrolowanie głowami i jęczeli. Choreografia z "Thrillera" nawet teraz robi wrażenie. Zobaczyć ją można w filmach, na flashmobach i... weselach. Oto teledysk do "Thrillera" w całości: Chociaż na planie wszystkim świetnie współpracowało się z Jacksonem, po latach okazało się, że nie wszyscy dostali to, czego oczekiwali. W 2009 r. zarówno John Landis, jak i Ola Ray pozwali Jacksona, zarzucając mu niewypłacanie 1 mln dol. zysków z teledysku. Po śmierci muzyka sprawy zakończyły się sądowymi ugodami. Landis miał po latach powiedzieć również, że "Thriller" powstał jako przejaw próżności, bo Michael Jackson chciał się zmienić w potwora. "Już go nie ma, dołączył do tego głupiego klubu". 27 lat i koniec. Legendy, które odeszły za wcześnie Premiera godna kinowego hitu, a na widowni gwiazdy Skoro "Thriller" dostał hollywoodzki budżet i ekipę, to miał też iście hollywoodzką premierę. W listopadzie 1983 r., rok po premierze albumu "Thriller", na imprezie pojawili się Diana Ross (z którą Jackson występował wcześniej w musicalu "The Wiz"), Eddie Murphy, Prince i Warren Beatty. Teledysk został zaprezentowany publiczności w sali kinowej, z nagłośnieniem godnym rockowego koncertu. Po jego zakończeniu Eddie Murphy miał zerwać się z fotela z okrzykiem "Bis! Bis! Puśćcie to ku**stwo jeszcze raz!" i dostał to, o co prosił. Nim nadszedł 2 grudnia, dzień premiery na kanale MTV, wszyscy już mówili o tańczących zombie i Jacksonie przemieniającym się w bestię. Foto: Rex Features/REX FEATURES / East News Michael Jackson na planie "Thrillera" Najlepiej sprzedające się albumy w historii. Lista płyt muzycznych Przez kolejne tygodnie "Thriller" puszczano na antenie MTV dwa razy na godzinę, często powtarzano też materiał zakulisowy. "Thriller" był także hitem w wypożyczalniach kaset wideo i przyczynił się do wzrostu sprzedaży płyt Jacksona. Dzięki temu projektowi wytwórnie płytowe odważyły się włożyć więcej pieniędzy w przemysł zajmujący się tworzeniem wideoklipów. Karierę za kamerami teledysków zaczynali tacy artyści jak David Fincher, Spike Jonze i Anton Corbijn. Dzięki pełnemu zombie teledyskowi, na który uparł się Michael Jackson, sprzedaż albumu "Thriller" wzrosła dwukrotnie i wywindowała muzyka znowu na pierwsze miejsce na liście "Billboardu". "Thriller" był najlepiej sprzedającym się krążkiem wszech czasów w USA aż do 2018 r. kiedy został zdetronizowany przez "Their Greatest Hits (1971-1975)" zespołu The Eagles.

wywiad z michaelem jacksonem